DARMOWA WYSYŁKA POWYŻEJ 100 ZŁ

blog

Mój dzień godzina po godzinie 2017

Znacie bloga Worqshop? Ja znam i podziwiam od dawna. To świetna kopalnia projektów kreatywnych! Kasia jest numerem jeden, jeśli chodzi o Project Life w Polsce i ma jeden z najładniejszych bullet journali!

Jakiś czas temu zaprosiła czytelników do wyzwania Hour by hour raazem z Kasią z Antilight. Polega ono na udokumentowaniu jednego dnia na zdjęciach - co godzinę jedno zdjęcie. Postanowiłam też wziąć w nim udział i pokazać Wam, jak wygląda u mnie nieco robocza sobota. Robocza, bo mąż w ten weekend miał zjazd i zarówno w sobotę jak i niedzielę, musiałam radzić sobie z Tomkiem sama, niemal jak w tygodniu. Nie mam więc chwili wytchnienia ;)

Post zaczęłam dla Was przygotowywać już w niedzielę, ale w trakcie jego edycji padł mi kompletnie komputer. Awaryjne zakupy odbyły się więc w poniedziałek, a we wtorek walczyłam z odzyskiwaniem danych. Udało się i mogłam przygotować wpis do końca. Zabrakło jednego zdjęcia, jeśli uda mi się je obrobić, to podrzucę Wam je potem, jako bonus ;)


Dzień zaczęliśmy już o 6:50. Właściwie to standardowa godzina pobudki tego szkraba, świątek, piątek, czy niedziela. Zazwyczaj po 30-60 minutach robi sobie już pierwszą drzemkę.

O 7:50 Tomek dopiero co zasnął, skorzystałam więc z okazji i przy spokojnym śniadaniu zasiadłam do uzupełniania mojego habit trackera w notesie w.kropki i planowania w organizerze podstawowym. 

8:50 i wciąż jeszcze mam czas dla siebie. Ściągnęłam ze stołu ceratę i przygotowałam plan zdjęciowy. Udało mi się zrobić i od razu wrzucić zdjęcie na markowego instagrama.

9:50 - dopiero co skończyłam nagrywać film! Na insta stories wspominałam Wam o filmie przy okazji pierwszej próby, ale nie byłam z niej zadowolona. Skorzystałam więc, że Tomek spał, a mąż był jeszcze w domu i mógł mi pomóc przy nagrywaniu. Statywu niestety nie mam przy sobie, do stabilizacji obrazu wykorzystałam więc taboret. 

10:50

Tomek obudzony, ale udaje mi się jeszcze popracować kiedy siedzi w leżaczku.


11:50

Kiedy T się znudził, a ja mogłam w pracy zrobić sobie przerwę, udaliśmy się na spacer. Niedaleko nas, tuż obok rynku, jest taki duży plac z zielenią. Tam przysiadłam, a Tomek mógł dalej przez sen wygrzewać w słońcu.

12:50

Wróciliśmy ze spaceru, a matka chciała jeszcze popracować. Dziecko rozbudzone, nie ma więc szans na spokojną pracę ;)

13:50

Tomek zrobił się akurat bardzo marudny (czego na zdjęciu nie widać), a praca zaczynała być męcząca ;) Czas zająć się dzieckiem na 100%.

14:50

Ubranie zmienione, a jak. Tata jest już w drodze z uczelni, więc oboje wyczekujemy go z niecierpliwością. Szykujemy się też do wyjazdu - akurat był festiwal piwa (dla taty) i strefa food trucków obok (dla mamy ;) ). Nie możemy się doczekać!

16:10

Ha, okazało się, że na food trucki się nie wybieramy, bo fotelik został w aucie rodziców, które mieliśmy pożyczone na kilka dni. W ten sposób pojechał do Poznania, a my byliśmy nieco uziemieni ;) Tomek znowu zrobił się marudny, próbowałam go więc utulić. Chociaż na zdjęciu wygląda to pięknie, to tak nie było. Ostatecznie Tomek nie pospał, tylko dalej rozrabiał.

16:50

Żeby nie zmarnować wspólnego czasu jaki mamy, szykujemy się na drugi spacer, tym razem rodzinny. Bardzo lubię to zdjęcie, bo widać na nim, że Tomek ma już coraz bardziej brązowe oczy po mnie <3

17:30

O 17:50 byliśmy akurat na zakupach w Biedronce, zrobiłam więc zawczasu zdjęcie w drodze ;) Tuż obok sklepu jest piękny kawałek parku, gdzie można odetchnąć świeżym powietrzem. 

18:50

Wracając z zakupami udało nam się zdobyć kilka krótkich gałązek bzu. Pachniały w całym pokoju, ale niestety wytrzymały krótko.

19:50

I znowu usypianie Tomka. Tym razem w końcu się udało, ale to za chwilę...

20:50

Tomek zasnął, a mi udało się uwolnić z jego ramion. Uwielbiam ten czas z nim, ale kiedy przeciąga się za długo czuję, że ucieka mi czas sam na sam z mężem, a przecież to na naszej relacji opiera się nasz rodzina.


Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów